Harry Styles - SZCZĘŚLIWE DNI ( cz. 1 ) .
Czasem mam jakieś przebłyski scen z dzieciństwa. Moje najwcześniejsze wspomnienia pochodzą chyba z pobytu w Disney World, kiedy miałem z pięć lat. Wszystko było takie wielkie i ekscytujące. Byłem zachwycony.
Pierwszy raz zostawałem poza domem, gdy zacząłem chodzić do przedszkola Happy Days ( Szczęśliwe Dni ) - i to były naprawdę szczęśliwe dni. Lubiłem wszystkie osoby z personelu, a opiekunką naszej grupy była właścicielka całego ośrodka, więc pewnie miałem okazję częściej bawić się najlepszymi zabawkami niż większość pozostałych dzieci. Zachowywałem się całkiem nieźle i ni sprawiałem jakichś problemów ani nie dostawałem uwag. Bardziej ciągnęło mnie do zabawy niż rozrabiania.
Dobrze pamiętam też pierwszy dzień w szkolnej zerówce. Przyprowadziła mnie mama i usiadła razem ze mną w klasie, ale potem gdzieś w połowie dnia poszła. Wszystkie dzieciaki bawiły się wspólnie, chociaż niektóre trochę popłakiwały. Mnie było dobrze i miałem już kilku kolegów, więc przyzwyczaiłem się dosyć szybko i nigdy nie przeszkadzało mi, że tam chodzę. W podstawówce najbardziej przyjaźniłem się z chłopakiem, który miał na imię Jonathan, i do tej pory pozostajemy dobrymi kolegami. Wpadł zobaczyć się ze mną, gdy byłem w trasie. Ciągle jesteśmy ze sobą w kontakcie.
"Zabawa w ogrodzie w wieku trzech lat."
Prawie od samego początku brałem udział w szkolnych przedstawieniach. Grałem kiedyś Buzza Astrala w "Naszym cudownym samochodziku". Wiem, że to brzmi trochę dziwnie, ale kiedy wszyscy mieli się chować w sklepie z zabawkami przed Porywaczem Dzieci, byli tam Buzz i Woody, więc ja wylądowałem w stroju Buzza. To był mój pierwszy kontakt ze sceną, jeśli tak można powiedzieć.
Wystąpiłem też w przedstawieniu pod tytułem "Barney" o myszce, która mieszkała w kościele. Grałem samego Barneya i musiałem założyć szare rajstopy siostry oraz opaskę z uszami i śpiewać przed całą widownią. Wolę myśleć, że byłem przekonującą myszką.
Zawsze uwielbiałem śpiewać. Pierwszą piosenką, do której nauczyłem się wszystkich słów, była Girl of My Best Friend Elvisa. Tata zapoznał mnie z muzyką Elvisa, a kiedy dostałem od dziadka sprzęt karaoke, nagraliśmy z kuzynem całe mnóstwo jego piosenek. Szkoda, że nie mam już tych nagrań, bo chętnie bym posłuchał.
Gdy byłem mały, lubiłem matematykę, bo korzystaliśmy na lekcjach z rożnych klocków, sześcianów i była niezła zabawa. Ale z czasem zrobiło się ciężej i bardziej zainteresowałem się angielskim. Umiałem pisać całkiem nienajgorsze wypracowania i byłem bardzo dumny, gdy dostałem A za swój pierwszy esej. Jednak wszystko mnie rozpraszało i coraz więcej czasy schodziło mi na gadaniu z kolegami i dumaniu o niebieskich migdałach, tak że - ze smutkiem muszę przyznać - nigdy potem nie dobiłem do tego standardu.
Lubiłem też w-f i dużo grałem w piłkę. kiedy dostałem się do lokalnej drużyny na pozycji bramkarza, poznałem też chłopaków z innych szkół, tak że miałem wielu znajomych. Zawsze podobało mi się przebywanie wśród ludzi i poznawanie nowych osób, więc miałem duże grono przyjaciół. Poza tym kolegowałem się zarówno z chłopakami, jak i z dziewczynami. Nie należałem do tych, którzy uważają, ze dziewczyny śmierdzą i nie należy się z nimi zadawać. Przyjaźniłem się ze wszystkimi.
W miarę podrastania zrobiłem się dosyć wygadany i kiedy miałem jakieś osiem, dziewięć lat, zacząłem sprawdzać, co mi wolno. Często próbowałem różnych odzywek do nauczycieli. Dużo bardziej zainteresowałem się też dziewczynami. Przez cały okres szkolny tylko jeden jedyny raz wdałem się w bojkę; to było w podstawówce. Nie jestem typem zabijaki. Gdyby ktoś chciał wyzwać mnie na pięści, bardziej bym się pewnie z tego roześmiał.
Kiedy miałem siedem lat, moi rodzice się rozwiedli. To był bardzo dziwny moment. Pamiętam, jak rozpłakałem się, kiedy rodzice powiedzieli mi, że się rozstają, ale potem się uspokoiłem. Chyba nie bardzo do mnie docierało, co się naprawdę dzieje. Było mi tylko smutno, że rodzice nie będą już razem.
Z mamą i moją starszą siostrą Gemmą wyprowadziliśmy się z Holmes Chapel bardziej w głąb hrabstwa Cheshire. naszym nowym domem stał się pub, a mama jego kierowniczką. W sąsiedztwie mieszkał chłopak o imieniu Reg. Oprócz mnie był jedynym dzieckiem w okolicy, więc mimo że w zasadzie był w wieku mojej siostry, przez cały czas trzymaliśmy się razem. Tego lata, kiedy się tu sprowadziliśmy, każdego dnia wybierałem się z nim do gospodarstwa Great Budworth Ice Cream Farm, jakieś trzy kilometry od nas. Pożyczaliśmy po dwa funty od swoich mam i jeździliśmy tam rowerami na lody. Tak dobrze to pamiętam. Zabrałem tam też chłopaków, kiedy przyjechali do mnie przed eliminacjami. Lody są tam nadal tak samo dobre.
Co do dziewczyn, kiedy miałem sześć lat, kolegowałem się z dziewczyną, która nazywała się Phoebe Fox. Nasze mamy były najlepszymi przyjaciółkami. Kupiłem jej pluszowego miśka, takiego samego, jak sam miałem, i różne takie. Była prześliczną małą dziewczynką. Miałem też kilka innych koleżanek po drodze, gdy byłem naprawdę mały, ale pierwszą prawdziwą dziewczynę zyskałem dopiero w wieku 12 lat. Chodziłem wtedy z Emily i to przez dość długi czas, biorąc pod uwagę, ile mieliśmy lat. Nadal jest moją dobrą koleżanką. Byłem też z dziewczyną o imieniu Abi. Chyba można powiedzieć, że ona była moją pierwsza dziewczyną na poważnie.
Od końca 2009 roku jestem sam i odpowiada mi to. Nie poszukuję świadomie dziewczyny, ale gdybym poznał kogoś, kogo polubię, byłoby super. Miło jest być z kimś, więc gdyby pojawiła się właściwa osoba, kto wie, co by się działo.
Po skończeniu 12 lat przeprowadziłem się z powrotem do Holmes Chapel i tam moja mama poznała mojego ojczyma Robina. Bardzo go polubiłem. Zawsze dopytywałem się, kiedy do nas wpadnie, ale mama chciała mieć pewność, czy Gemma i ja nie mamy nic przeciwko jego obecności. Bardzo się tym przejmowała, więc w końcu sam zacząłem mu posyłać esemesy, zapraszając go do nas, bo uważałem, że to naprawdę fajny gość. Zawsze dobrze się z nim dogadywałem i nadal tak jest.
Bardzo się ucieszyłem, kiedy Robin oświadczył się mojej mamie. Zrobił to z całkowitego zaskoczenia, gdy oglądali kolejny odcinek Coronation Street w Wigilię kilka lat temu. Byłem wtedy akurat w domu u mojej przyjaciółki Abi. Pamiętam, jak mama do mnie zadzwoniła, i jak byłem uradowany, kiedy powiedziała mi, że mają się pobrać. Nie jestem pewien, kiedy mają zamiar to robić, a mimo że kilka osób wysuwało już taką sugestię, nie sądzę, żeby to było specjalnie prawdopodobne, że One Direction zagra na ich ślubie.


piękne *.*
OdpowiedzUsuńCiesze się, że ci się podoba xx
Usuń"Od końca 2009 roku jestem sam i odpowiada mi to."
OdpowiedzUsuńOj...Harry...zapomniałeś, że jesteś z Louis'em :')
Sory, ale akurat tu się z tb nie zodze ;D
Usuń