czwartek, 8 sierpnia 2013

Harry Styles - NIEZAPOMNIANE BOŻE NARODZENIE .

Harry Styles  -  NIEZAPOMNIANE BOŻE NARODZENIE  .

Myślę, że wszyscy z utęsknieniem czekaliśmy już na wolne w okresie świątecznym. Tęskniłem za chłopakami, ale jednocześnie super było zrelaksować się i zobaczyć z rodziną. Pełno znajomych chciało się spotkać i pogadać, więc dni były całkiem wypełnione, ale nie chciałem, żeby ludzie pomyśleli, że się zmieniłem i nie mam dla nich czasu czy coś. Niekiedy w trakcie rozmowy koledzy mówili mi: "To niesamowite, w ogóle się nie zmieniłeś", i to zawsze była dla mnie taka ulga. Czasami powstrzymuję się przed szczegółowym opowiadaniem o różnych rzeczach, które robiłem, bo chociaż po prostu taka jest moja praca, nie chcę, żeby wyglądało, że się popisuję czy szpanuję nazwiskami.

Nie chcę, żeby ktokolwiek z nich pomyślał, że próbuję na nich zrobić wrażenie. Nie muszę; oni są moimi najstarszymi przyjaciółmi.

Wszyscy moi przyjaciele bardzo mnie wspierali w tym, co robiłem. Bywało to dla mnie frustrujące, gdy czasami podczas programu dostawałem esemesa i chciałem na niego od razu odpowiedzieć, ale gdzieś mnie już porwano - potem wszystko ulatywało mi z głowy i niekiedy zapominałem odpowiadać ludziom. Ale wszyscy moi przyjaciele byli dla mnie bardzo dobrzy i wyrozumiali, gdy nagle robiło się gorąco. Wiedzieli, że nawet jeśli nie odpowiadam, i tak cieszę się, że do mnie esemesują i o mnie myślą. Jedną ze wspaniałych zalet trasy koncertowej było to, ze wiedzieliśmy, gdzie i kiedy będziemy, więc koledzy mogli przyjechać i się z nami zobaczyć, pogadać. Było dużo łatwiej zorganizować takie spotkania.

Wielu moich znajomych szczerze cieszy się z tego, jak daleko zaszliśmy, i pytają mnie o różne rzeczy. Dzięki temu wiem, kto jest moim prawdziwym przyjacielem, a kto nie. Spotkałem się tez z zazdrością, a niektórzy robili dziwne komentarze i odsuwali się ode mnie, nawet mnie o tym nie powiadamiając. Próbowałem z nimi rozmawiać, bo taki jestem, ale stali się w stosunku do mnie jacyś chłodni. Jeśli było się z kimś bardzo blisko, jest ciężko, gdy zaczyna się zachowywać w taki sposób w odniesieniu do ciebie. Nie będę biegać za ludźmi i błagać, żeby się ze mną przyjaźnili, ale nie chcę też, żeby myśleli, ze nie zależy mi, bo mi zależy. Dlatego choć niektórzy zakładają czy uważają, że się zmieniłem, w rzeczywistości to oni się zmienili.


 

 
 
Są takie momenty, kiedy chciałbym po prostu wrócić do domu i żeby było zwyczajnie jak dawniej, spotkać się z kumplami i pójść we wszystkie stare miejsca. Lubię rozpuszczać swoją rodzinę i bywa też, że chciałbym zrobić coś dla swoich znajomych. Wiem też, że moi prawdziwi przyjaciele nie potraktują tego opacznie. Nie mówię tylko o pieniądzach. Miło jest pomóc również w inny sposób. Na przykład mój przyjaciel Ben jest bardzo utalentowany muzycznie i chciał zdobyć trochę doświadczenia zawodowego. Udało mi się załatwić mu to w trakcie trasy i bardzo mu się podobało. W innych okolicznościach nie miałbym szansy robić czegoś takiego, ale chcę pomagać kumplom w każdy dostępny sposób.

Staram się, jak tylko mogę, stać twardo na ziemi, nie chcę więc, żeby robiono za mnie rzeczy, które mogę robić sam. Czasem ludzie uważają, że powinni mi przynieść butelkę wody czy lunch, ale potrafię sam sięgnąć po wodę, więc czemu mieliby to robić? To miłe, jeśli ktoś jest uczynny, i rozumiem, że kiedy jesteśmy bardzo zajęci i nie mamy czasu pójść po kanapki albo robimy próby na scenie i nie mamy jak sięgnąć po butelkę, ktoś może nam ją podrzucić. Ale jeśli butelka jest w lodówce metr ode mnie, mogę sam podejść i ją wziąć.

Mama nigdy nie pozwoliłaby mi na coś takiego. Kiedy byłem w domu i prosiłem ją o coś do picia, odpowiadała: "Wiesz, gdzie są szklanki". Z drugiej strony bywa śmiesznie, kiedy teraz wracam do domu, bo przywykłem teraz do robienia wszystkiego samodzielnie, a mama wciąż lubi zatroszczyć się o mnie, więc czuję się całkiem jak dziecko, gdy jestem z powrotem z rodziną.

Wielu ludzi sympatycznie wypowiada się o zespole i dostajemy niemało pochwał. Oczywiście miło się tego słucha i zawsze się uśmiechasz, gdy ktoś ci mówi, że jesteś dobry w tym, co robisz, ale chciałbym trzymać się jednak możliwie mocno ziemi. Nie chcę, żeby woda sodowa uderzyła mi do głowy. To bardzo nieatrakcyjna cecha, nie wyobrażam sobie, żebym kiedykolwiek miał się taki stać. Chcę zawsze pozostać wierny sobie.


 
 
Boże Narodzenie spędziłem głównie w domu z rodziną. To było dla mnie najważniejsze. To i zobaczenie się z przyjaciółmi, co udało mi się kilka razy. Wcześniej był ciągle taki kocioł, że teraz chciałem tylko odpocząć, pooglądać telewizję, pojeść i pospać. Tak miło było robić to samo każdego roku.

Jedyną różnicą było to, ze w trakcie świąt przychodzili pod dom fani. Mróz trzymał tak silny, że było mi głupio, gdy stali tam na dworze. Wychodziłem do nich i rozmawiałem z nimi jak najwięcej, jeśli byłem na miejscu, ale okropnie się czułem, że stoją tam w lodowatym powietrzu z mojego powodu. Zapowiedzieliśmy wszyscy w zespole, że nigdy nie będziemy narzekać na to, że ludzie przychodzą się z nami zobaczyć czy chcą autografów albo zdjęć. Dla nich to wszystko robimy.

Jesteśmy ogromnie wdzięczni za wsparcie. Jest super wiedzieć, ze ludziom podoba się to, co robisz. W niektóre dni odbieram sto wspaniałych komentarzy na Twitterze i będzie może jeden od kogoś, kto pisze, ze mu się nie podobam. Jeżeli z jakiegoś powodu mam zły dzień, właśnie ten jeden wpis zapamiętuję i się nim dołuję. Ale potem wracam i czytam znowu sympatyczne wiadomości, i one podnoszą mnie. One naprawdę dużo znaczą dla nas wszystkich.

2 komentarze:

  1. "Wiesz, gdzie są szklanki" - Jakbym słyszała swoją mamę XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że też tak pomyślałam jak to czytałam ;D

      Usuń