Harry Styles - DO PRZODU .
Bardzo dużo pamiętam z castingów do X Factora i potem z eliminacji, ale jednocześnie to wszystko miesza się w jakiś taki nieostry obraz. Najlepszy moment przyszedł dla mnie, kiedy powiedziano nam, że łączą nas w jeden zespół. Rozmawiałem z Louisem, Zaynem i Niallem podczas eliminacji, więc pomyślałem sobie, że to będzie naprawdę super, ale ani na moment nie przeszło mi przez myśl, że wszystko to skończy się czymś takim.Po programie wylądowaliśmy w domu mojego ojczyma w Cheshire. Przez kilka pierwszych dni po prostu poznawaliśmy się. Było to nowe doświadczenie dla każdego z nas, trochę tak jakby zamieszkanie w akademiku. Moja mama i Robin zostawili nas całkowicie samych sobie. Zrobiliśmy wszyscy zrzutkę, a moja mama załadowala pełną lodówkę jedzenia i dalej mielismy radzić sobie sami. Przygotowałem dla nas obiad jednego wieczoru - piersi z kurczaka z frytkami i groszkiem - wszyscy siedzieliśmy przy stole w domku letnim i nawijaliśmy o niczym. Oprócz tego z reguły jedliśmy chyba Super Noodles i wychodziliśmy do ogrodu grać w piłkę. Robiliśmy sobie może dziesięciominutową próbę wspólnego śpiewu, po czym szliśmy na trzy godziny pograć w piłkę, popływać, podjechać do KFC... Szwendaliśmy się to tu, to tam, ale to był naprawdę świetny sposób, żeby poznać nawzajem swoje osobowości. Uczyliśmy się różnych drobiazgów o sobie, wygłupiając się i robiąc sobie jaja.
Z Louisem dogadywaliśmy się od pierwszego momentu. Mamy bardzo wiele wspólnego. Podoba mi się, że umie być dla wszystkich miły, a jednocześnie pozostaje autentyczny. Usta same składają się do uśmiechu, kiedy widzi się kogoś takiego. Czuję, że mogę mu wszystko powiedzieć, i czułem tak od samego początku. Potrafi być w jednej chwili pełen humoru, a gdy ktoś ma problem, umie natychmiast przełączyć się na tryb poważny i dać mu naprawdę dobrą radę.
Hiszpania była ogromnie dziwna, bo w czasie, gdy wciąż jeszcze się poznawaliśmy, nagle znaleźliśmy się w samolocie, lecąc na coś, co wydawało się jak wakacje. Ciągle tyle odkrywaliśmy o sobie - prawdę mówiąc, wciąż to robimy - więc to była dalej wielka frajda. Myślę, że nagle poczuliśmy się naprawdę dorośli, bo braliśmy udział w tym dorosłym konkursie i chociaż był tam też personel X Factora, sami do pewnego stopnia zajmowaliśmy się sobą.
Kolejnym momentem, którego nie zapomnę, było, kiedy powiedziano nam, że przechodzimy do finałowych programów na żywo. Naprawdę nie mieliśmy pojęcia, czy Simon nas wybierze, czy nie, dlatego usłyszenie tego "tak" było absolutnie najniesamowitsze na świecie. Byliśmy w szoku, dzwoniąc do naszych rodzin, żeby o tym powiadomić, ale mieliśmy utrzymać tę informację w dyskrecji przed wszystkimi innymi i czuliśmy się z tym trochę nieswojo. Chciałem wykrzyczeć światu, jaki jestem szczęśliwy!
Po Hiszpanii wróciliśmy na trochę do domów. Za pieniądze pożyczone od mamy zamówiłem sobie tony ciuchów na występy na żywo, bo chciałem być przygotowany. Oddałem już teraz te pieniądze, nawiasem mówiąc.
Dziwnie było też przyzwyczajać się do tego, że ludzie wiedzą, kim jestem. Mój casting był emitowany w telewizji na dzień przed tym, jak wprowadziłem się do domu uczestników, więc wszyscy znajomi przysyłali mi esemesy, pisząc "well done" ( dobra robota ). W drodze do Londynu zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej i ktoś mnie tam rozpoznał. To mnie bardzo zaskoczyło.
Mieszkanie w domu uczestników było bardzo fajne i nie przeszkadzało mi nawet, że nasz pokój był malutki. Zaraz zrobił się całkiem zafajdany, bo możecie sobie wyobrazić, jak to jest, gdy pięciu nastolatków mieszka na wspólnej niewielkiej przestrzeni. Mieliśmy mnóstwo bagażu, więc w pokoju było za dużo rzeczy i ostatecznie wyglądał dosyć nieciekawie. Podobno któregoś razu ktoś wziął wacikiem próbkę ze ściany, wysłał do przebadania w laboratorium i okazało się, że znaleźli całe mnóstwo rożnych typów bakterii.
Próbowaliśmy zadbać w pokoju o porządek, ale im dłużej utrzymywaliśmy się w kolejnych programach na żywo, tym więcej gromadziło się naszych rzeczy, a pokój zdawał się systematycznie maleć. Najwyraźniej jednak nie przeszkadzało mi to tak bardzo, bo planujemy z Louisem wynająć mieszkanie do spółki. Widocznie było znośnie.
Mam mnóstwo wspaniałych wspomnień z pobytu w domu uczestników, szczególnie wszystkie te razy, kiedy zdejmowałem z siebie ubrania. Rozbieranie się ma w sobie coś wyzwalającego. Czuję się wtedy taki wolny! To zawsze był nagły impuls chwili, ale chyba nikomu nie przeszkadzał. Myślę, że Mary się to nawet po cichu podobało. Przez to, że w czasie programu pozostawałem na oczach tylu ludzi, bardzo wzrosła moja pewność siebie i ta pewność ujawniała się w takim obnażaniu. W szkole dla śmiechu też parę razy pokazywałem tyłek, więc to była jakby kontynuacja.
Czasami byłem zupełnie na golasa, a czasami miałem slipki. Mój kumpel Nick kupił mi na urodziny złote slipki z nadrukiem węża i wziąłem je ze sobą do domu, bo myślałem, ze będzie zgryw, i zacząłem je nosić.
Pewnego razu miałem nakręcić goły wideoklip dla ITV2, w którym stoję całkiem bez ubrania, a chłopaki przesuwają przede mną rozmaite przedmioty, zakrywając różne części ciała. Taki był plan, ale Zayn nie poruszał dostatecznie szybko książką, którą trzymał, i kamerzysta uchwycił trochę przystojniaka. Można chyba bezpiecznie stwierdzić, że nie jestem wstydliwy.
Finał X Factora przeżyłem bardzo emocjonalnie. Oczywiście nie mieliśmy pojęcia, czy wygramy, czy nie, ale gdy okazało się, że jesteśmy trzeci, to mnie naprawdę rozwaliło. Rozpłakałem się, jak tylko zszedłem ze sceny, ale potem opanowałem się, wziąłem kilka głębokich oddechów i było już dobrze. Następnie, gdy zostaliśmy zaproszeni do garderoby Simona, żeby poznać nasz los, starałem się zachować maksymalny spokój, ale w środku byłem przerażony. Gdy tylko Simon oznajmił, że mamy kontrakt na płytę, znowu się rozpłakałem. Pamiętam, jak siedziałem tam i myślałem: "Dlaczego płaczę? Jeśli to wypali, całkowicie odmieni moje życie". Moje życie już się ogromnie zmieniło, ale właśnie ta chwila pokazała mi, że nie będę musiał wracać do robienia tego, co robiłem przedtem. Przynajmniej przez jakiś czas.
Mimo że zawsze w okresie dorastania pragnąłem być w zespole i śpiewać na estradzie, nigdy nie wyobrażałem sobie, że to może faktycznie się spełnić. Wyobraźcie sobie, że dowiadujecie się, ze możecie zarabiać na życie, robiąc dokładnie to, czego pragniecie. To jedna z tych rzeczy, które zawsze chce się usłyszeć, ale gdy się je potem słyszy, nie wiadomo, jak zareagować.
Nie mogłem się doczekać, żeby przekazać te wiadomości rodzinie - a najchętniej wykrzyczeć wszystkim - ale oczywiście musieliśmy zachować dyskrecję. Wróciłem na dół do baru, gdzie odbywała się mała impreza, i sadzę, że rodzice domyślili się, co zaszło, już po samej mojej minie. Wszyscy serdecznie się wyściskaliśmy i byliśmy niewiarygodnie szczęśliwi i podekscytowani.



Popłakałam się :') Czekam na następny post <3
OdpowiedzUsuńA to db ? ;) Postaram się, żeby znalazł się tutaj jeszcze dzisiaj xx
OdpowiedzUsuńTak to dobrze. To ze wzruszenia, szczególnie końcówka...:')
Usuń